poniedziałek, 10 listopada 2014

Mój cyc ma moc

O karmieniu piersią napisano poematów wiele.
Od razu na wstępie zaznaczam że nie jestem gorliwą przeciwniczką mm wojny wywoływać tu żadnej nie chcę ani komentarzy że cos jest złe. Karmienie dziecka i wybór tego co dostaje dziecko zalezy od rodziców i ja to szanuję.
Ja sama lubię czytać Hafiję i jej wywody na temat karmienia i jego mitów i zalet.
Jak wiecie ze szpitala czy też nie ze szpitala panowąął u nas norowirus, W domu zaczęło się w dniu wypisu Antka dwie nie przespane noce, ból brzucha wymioty biegunka najpierw ja potem Janek, Tomek, moja mama, siostra generalnie nie omineło nikogo kto miał z nami styczność.
Staś o niego najbardziej się bałam bo wymioty czy biegunka oznaczały pobyt kolejnego dziecka w szpitalu.
I niestety z miśka zaczęła lecieć woda, czoło cieplejsze niż zwykle. Po pierwszej takiej niespodziance w pieluszce dostawiłam małego do cyca żeby jak najwięcej ssał jak nie chciał to robiłam przerwę i jeszcze raz do cycusia. Oprócz tego lekarka do której zadzwoniłam kazała podawać mu probiotyk w kroplach.
Wodniste kupki na szczęście były tylko dwie. Mały szybko wrócił do siebie.
Wiem że mleczko mu pomogło. Że dzięki niemu on przeszedł najlżej z nas wszystkich tego paskudnego wirusa bo dzieciom karmionym piersią laktoferyna zawarta w mleku pomaga przetrwać wszystkie jelitówki bez większych powikłań lub nawet uniknąć zakażenia. Nawet nie wiecie jak bardzo mi ulżyło że mały przeszedł to tak łagodnie. Strasznie bałam się że się odwodni. Na szczęście wszystko dobrze się skonczyło.

11 komentarzy:

  1. Święta racja. Mój też lekko przeszedł ostatnie przeboje żołądkowo-jelitowe dzięki cycowi. :-)
    Cyc ma moc!
    Też czytam Hafiję. Dużo się od niej dowiedziałam o karmieniu piersią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też potwierdzam, że cyc ma moc ;). ja jakiś czas temu złapała jakieś paskudztwo, ledwo żyłam przez dwa dni, a Franio co dwa razy zwymiotował i po sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny dowód na to jak ważne jest mleczko Mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja muszę przyznać, że my też przechorowaliśmy w podobny sposób, ale tylko dorośli - u nas najwidoczniej trafiła się odmiana wirusa, która nie rusza dzieci. Moja mała jeden dzień marudziła, ale zmian w kupie nie odnotowałam. :-) Za to my dorośli umieraliśmy jedno po drugim.

    OdpowiedzUsuń
  5. CYC to CYC:) Ja swojego synka tylko do mojego tulę... niestety... ale z czułością wspominam pierwszy miesiąc gdy mógł na tym cycu wisieć non stop!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego proszę żonę, aby jeszcze troszkę pokarmiła. Ma już dość, ale mała jeszcze nie chorowała, wiec chyba warto trochę się pomęczyć. Mam nadzieję, że da radę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham karmienie piersia! Karmilam 2 lata. Tonajlepse co mozna dac dziecku poza miloscia:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chcę karmić piersią, mam nadzieję, że wszystko się uda i będzie to możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Również zaglądam do Hafiji. Mleczko mamy jest najlepsze :) My się z Młodszym karmiliśmy 13 miesięcy.. Do dziś żałuję, że nie dłużej :(

    OdpowiedzUsuń